Archiwum bloga

'' Wojna to obowiązek. Jedyny prawdziwy wybór to zaakceptować to lub nie i wiedzieć, o co się walczy. ''~ Rick Riordan

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział II

Witajcie Herosi! Wybaczcie, że ten rozdział jest krótki, ale mam chwilowy zakaz dostępu do komputera i nie mogę pisać, przez zbyt dużą ilość jedynek w dzienniku elektronicznym. :/
Teraz będe mogła pisać tylko w weekend więc spodziewajcie się kolejnego rozdziału w niedziele. ;c


Rozdział II

- Nie martw się. Twój boski rodzic jest bardzo potężny.- odwróciłam się i zobaczyłam rudowłosą dziewczynę.- Oh przepraszam, jestem Rachel Elizabeth Dare, wyrocznia.
Uśmiechnęła się.
- Samanta, ale mów mi Sam.- odwzajemniłam uśmiech.
- Miło mi Cię poznać Sam.- podała mi rękę.- Nie wybrana. Wiem, że czujesz że do żadnego boga nie pasujesz, ale tak nie jest. Ja czuje, że od Ciebie bije potężna moc. Więc twój rodzic też musi być potężny. Na pewno to jeden z dwunastu głównych bogów.- powiedziała,gdy usiadła obok mnie.
- Rozumiem.- mruknęłam. Po chwili milczenia usłyszałyśmy dzwon. Rachel poderwała się krzyknęła coś w stylu: ' Kolacja! ', złapała mnie za ręke i pociągnęła do pawilonu jadalnego. Zaprzeczałam i opierałam się, ale rudowłosa istota była ode mnie znacznie silniejsza. Gdy dotarłyśmy na miejsce także siłą usadziła mnie przy jednym ze stolików.
- Hermesa- szepnęła do mnie, zachichotała i pobiegła do stolika, gdzie siedział Chejron i Tommy. Cholera!- krzyknęłam w duchu. Gdy mnie zobaczy mogą mnie nawet stąd wyrzucić. Przestałam się tym przejmować zaraz po tym jak przypomniałam sobie, że podczas posiłku Tommy zajmuje się tylko jedzeniem. Przy kolacji poznałam wspaniałych ludzi. M.in. grupowych, Connora i Travisa, zabawnych i przystojnych bliźniaków. Ciągle się śmiałam. Potem poszliśmy do 11 domku, czyli domku Hermesa. Jedna szesnastoletnia dziewczyna pożyczyła mi piżamę. Tyle, że to nie była typowa piżama. Były to krótkie spodenki i sportowy biustonosz, który o dziwo na mnie pasował. Gdy go założyłam Connor powiedział, że mam seksowny brzuszek. Był płaski i lekko umięśniony. Lecz myśle, że nie chodziło mu tylko o mój brzuch. Potem gdy chciałam się położyć na podłodze Travis zaproponował mi, żebym wzięła jego łóżko. Podziękowałam, ale on nalegał więc za drugim razem nie odmówiłam. Natomiast, gdy jego brat zobaczył, że się kłade, szybko podbiegł do łóżka na którym leże i położył się obok mnie. Zaśmiałam się i próbowałam go zepchnąć dla zabawy, ale nie dał się. Przeszedł pod ścianę. Odwróciłam się od niego i położyłam się na boku. On objął mnie jedną ręką i położył dłoń na moim brzuchu. W tym samym momencie wszedł Travis i gdy zobaczył mnie i Connora zrobił zdziwioną minę na co zaśmiałam się ostatni raz. Odwróciłam się w stronę Connora, co go wyraźnie zaskoczyło, i przytuliłam się do niego. Potrzebowałam bliskości innego człowieka. On objął mnie i tak zasnął. Ja nie zamierzałam spać. W nocy chciałam odejść z Obozu zanim Tommy mnie zobaczy.
Na zegarze wybiła dwunasta. Było strasznie ciemno. Lekko senna sprawdziłam jeszcze raz czy Connor już śpi. Jego oddech był równomierny i spokojny. Wciąż mnie obejmował więc lekko uniosłam jego ręke i położyłam obok. Szybko się ubrałam. Gdy miałam wychodzić spojrzałam jeszcze raz na ludzi, których dziś poznałam. Odwróciłam i wpadłam na szafkę. Coś spadło i chyba się rozbiło, bo usłyszałam trzask. Szybko spojrzałam na dzieci Hermesa, ale chyba się nie obudzili. Podniosłam ową rzecz i z ulgą stwierdziłam, że jest cała. Gdy wychodziłam za sobą usłyszałam głos:
- Sam?- spytał zaspany Connor. Najwyraźniej musiałam go obudzić i poczuł, że już mnie obok niego nie ma.- Gdzie idziesz?
- Musze stąd odejść, bo na razie nie powinnam tu być.- podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek.- Ale niedługo wrócę. Do zobaczenia.
Mruknął coś na pożegnanie i położył się spać. Wyszłam powoli z domu, a potem co sił w nogach pobiegłam do bramy, przez którą tu weszłam. Gdy byłam już w połowie jakaś ciemna postać zagrodziła mi przejście.
- A ty gdzie się wybierasz?- spytał. Znałam ten głos.
- Ja...- zakłopotałam się.- Przepraszam, nie chciałam Cię śledzić. Naprawde mi przykro, Tommy.
- Jasne.- prychnął.- Dobra... i tak miałaś się tu znaleźć. A teraz przynajmniej wiemy, że jesteś heroską.
Uśmiechnął się. Co prawda nie widziałam tego, bo było zbyt ciemno, ale to czułam.
Podbiegłam do niego i przytuliłam się. On objął mnie ramieniem i staliśmy tak dłuższą chwilę. Potem powiedział z rozbawieniem.
- Widzę, że poznałaś już Connora i Travisa.
- Tak.- powiedziałam, gdy się od niego odkleiłam.- Oni są super.... ale skąd ty to wiesz?- zapytałam zdziwiona.
- Wiesz... śmierdzisz zepsutą kanapką i nie trudno zauważyć na twojej głowie, że masz na czubku niebieskie włosy.- parsknął śmiechem.- Myłaś głowę ich szamponem?
- Uh... zabije ich.- żartobliwie pogroziłam. A potem razem się już śmialiśmy.
- Dobrze, odwiozę Cie do domu.- powiedział w końcu. Wyjął kluczyki od samochodu, które jakimś cudem znalazły się u niego.
- Ale... czemu?- zapytałam zdziwiona.- Przecież skoro jestem potwierdzoną heroską i ty o tym wiesz... To czemu nie mogę zostać?
- Bo Chejron jeszcze nie wie. A zresztą Pan D. też nie.  Bardzo by się zdenerwował, gdyby dowiedział się, że jest tu heros, który jeszcze nie powinien tu być.- wyjaśnił.- A poza tym, wiesz jak o Ciebie się martwią rodzice? Pewnie umierają ze strachu o Ciebie.
- Wątpię.- mruknęłam, ale Tommy udawał, że nie słyszał. Taka była prawda. Moi rodzice mieli mnie gdzieś, a on to dobrze wiedział. Kiedyś jak kupili mi na dziewiąte urodziny komókę i to jeszcze przez pośrednika, płakałam dzień i noc. Było mi strasznie żal, że rodziców nie było w domu. Wtedy uciekłam z domu. Po trzech tygodniach rodzice wrócili z Egiptu i nawet się nie przejęli, że mnie nie ma. Jak pokojówka powiedziała im to, że od miesiąca mnie nie ma w domu to tylko kazali jej mnie szukać. Byli zbyt zajęci pracą, żeby się przejąć własnym dzieckiem. Dwa dni potem policja przywiozła mnie całą przemoczoną i przemarźniętą. Moja mama udawała, że się o mnie troszczy i mnie ten jeden raz przytuliła na pokaz. Potem kupowali mi wszystko to co chciałam. Jak miałam dwanaście lat poprosiłam o tabletki dla mężczyzn na erekcję dla żartu, a tata mi dał swoje. Stanęłam jak wryta, odebrałam je, a potem dałam gołębiom. Nie powiem co potem robiły. Chodziło o to, że rodzice mieli mnie gdzieś.- Ale skoro chcesz to jedźmy już.
Poszliśmy do auta, wsiedliśmy i ruszyliśmy.
- Ale... co jeśli Connor, Travis lub Rachel spytają o mnie Pana D.?- zapytałam zmartwiona.
- O to się nie martw. Nikt nie będzie Cie pamiętać.- powiedział. Chciałam się zapytać jakim cudem, ale zrezygnowałam, bo już nie było sensu się spierać. Jechaliśmy w ciszy. Powoli oczy zamykały się, powieki skleiły się mimo mojej woli. Ze snu wyrwał mnie cichy głos.
- Sam, obudź się. Już jesteśmy.- powiedział. Otworzyłam lekko oczy i spostrzegłam Tommy'ego. Był za kierownicą całą noc. Miał wielkie wory pod oczami i wyglądał jakby miał zaraz zasnąć na stojąco. Otworzył mi drzwi samochodu i odprowadził do drzwi. Mój dom był ogromny, ale czułam się w nim strasznie samotna. Pożegnałam się z Tommy'm i patrzyłam jak odjeżdża. Stanęłam przy drzwiach domu szukając kluczy. W tym momencie usłyszałam straszny wrzask pochodzący z domu. Myślałam, że śnie. Dopiero teraz spostrzegłam, że zamek w drzwiach jest wyłamany. Nie myśląc zbyt dużo wbiegłam do domu, aby ratować rodziców.

1 komentarz: