Podoba Wam się? Nie miałam weny, więc strasznie się męczyłam nad tym rozdziałem. :/A jak nawiązanie do przeszłości? Wyszło mi? ;)))
Rozdział III
Mogłam się spodziewać, że to będzie pułapka. Niestety mój mózg nie jest zaprojektowany na szybkie myślenie. Pierwsza moja myśl biegła do kuchnie, ale serce podpowiadało, żeby iść do sypialni rodziców. Oczywiście serce wygrało i pognałam pędem do sypialni. Mimo, że mówiłam że nienawidzę ich, teraz zrobiłabym wszystko aby byli cali i zdrowi w domu. Wbiegłam do sypialni i zobaczyłam coś co mnie zamurowało. Rodzice kochali porządek, a teraz pokój wyglądał tak jakby przeszedł przez niego huragan i trzęsienia ziemi. Nie było miejsca na podłodze w którym nie byłoby podartych jedwabnych sukienek mamy i czarnych garniturów taty. Szafy i łóżko były zniszczone i w drobnych kawałkach rozprowadzone w różnych częściach po pomieszczeniu. Rozległ się kolejny krzyk. Odwróciłam się i pobiegłam do kuchni. Było podobnie jak w salonie. Wszystko nie na swoim miejscu. Z mojego gardła wydobył się zduszony krzyk. Moja mama leżała bezwładnie na podłodze. Z jej głowy leciała strużka krwi, a ręka była wygięta pod dziwnym kątem. Tata był w trochę lepszym stanie. Walczył z czymś co wyglądało jak taki posążek demona ze skrzydłami ze muzeum. Tylko, że wydawałoby się, że to było kobieta. Tata odwrócił się w moją stronę. Spostrzegłam w jego oczach strach i niepewność. Zaraz potem usłyszałam jak z jego gardła wydobywa się krzyk.
- UCIEKAJ!- tym razem zobaczyłam jak uczucia zmieniały jego twarz. Raz był zły, a raz opiekuńczy. W jego oczach dostrzegałam już tylko stanowczość.- NATYCHMIAST!Zalana łzami nie miałam wyjścia musiałam uciekać. Wybiegłam przez drzwi frontowe.
Gorączkowo wyjęłam telefon, żeby zadzwonić do Tommy'ego.
- Halo?- odezwał się głos w słuchawce.- Sam?
- Tommy! Proszę, pomóż.- zaczęłam płakać do słuchawki.- Ratuj mnie!
- Sam? Co się stało?- zapytał zaniepokojony.- Gdzie jesteś?
- Weszłam do domu i tam byli rodzice, ale nie sami. Było tam coś..... jakiś stwór. Mama była nieprzytomna i ranna...- mój głos się załamał.- A... tata usiłował walczyć z tym czymś.
- Już jadę. Ale gdzie jesteś?- powtórzył pytanie.
- Obok domu moich rodziców.- załkałam.
- Dobrze. Ale musisz iść w moją stronę, w lewą stronę. Nie możesz tam zostać, rozumiesz? Jeśli ten potwór tam jeszcze jest to nie możesz tam zostać.- powiedział.
- Pośpiesz się proszę.- szepnęłam i się rozłączyłam. Spojrzałam w prawo, a potem w lewo. Nie wydaję się, żeby ' to coś ' miało pomoc. Pójście w lewo nie okazało się dobrym pomysłem. Wszędzie były dziury. Oczywiście wpadłam w jedną z nich. Świetnie.- pomyślałam.- Nie dość, że jestem zmęczona to jeszcze mam skręconą kostkę.
Cały czas popłakiwałam. Wstałam ostrożnie i zaczęłam kuśtykać, ale nie przestawałam mimo strasznego bólu. Chciałam się znaleźć jak najdalej od tego stwora, który zaatakował moich rodziców. Było bardzo ciemno, a w stronę w którą szłam zaczęło jaśnieć. Niemożliwe, żeby to było słońce. Oślepiło mnie, gdy przejeżdżał obok mnie. Samochód, ale to nie był Tommy. Myślałam, że szłam już od kilku godzin. Ile on może jechać?! Prawie wymiotowałam z wysiłku. Chciałam się stąd wydostać, i to jak najszybciej. Upadłam na ziemię. Było strasznie zimno. Wiedziałam, że tamten stwór mnie już nie goni, ale nie mogłam się teraz zatrzymać. Znów zaświeciło, ale tym razem to było stare Volvo Tommy'ego. Najwyraźniej mnie zauważył, bo zwolnił i w końcu się zatrzymał przede mną. Prawie wbiegłam do samochodu. Uścisnęłam go i wyjaśniłam co się dzieje. Potem płakałam przez całą drogę do Obozu. Tommy chciał tam wrócić, ale ja nie dałabym rady. Bałam się. Byłam wykończona, gdy dojechaliśmy.
- Sam...- powstrzymał mnie przed zaśnięciem.- Wiesz... ludzie w Obozie, których poznałaś będą Cie pamiętać. Bo nie zdążyłem podać im pewnych środków. Wybacz.
- Ni... Niem... Niema sprawy.- drżałam z zimna. Chciałam jak najszybciej się znaleźć w Domku Hermesa. Zaczęło już świtać, gdy weszliśmy do Obozu. Od razu skierowałam się do pawilonów, ale Tommy mnie powstrzymał i zaniósł mnie do domu, który wyglądał jak farma. Powiedział, że Chejron musi mnie obejrzeć. Zresztą nie miałam siły się z nim sprzeczać, więc po prostu się zgodziłam. Gdy mnie doniósł byłam już na krańcach wytrzymałości. Zostawił mnie przed wejściem, a sam wbiegł do domu, żeby obudzić opiekuna. Głowa mi opadała, chciało mi się spać, ale wiedziałam, że jeszcze nie pora. Wrócił Tommy, a za nim kroczył centaur.
- Co się stało, dziecko?- zapytał rozespany i zatroskany.
- On... był tam i moi rodzice...- znów rozpłakałam się jak dziecko.
- Cicho.- uspokoił mnie.- Już dobrze, jesteś bezpeczna.
Wiedziałam, że nic nie jest dobrze. Zresztą on też, ale mówił na tyle pewnym głosem, że byłabym w stanie uwierzyć. Oczywiście gdybym sama tego nie zobaczyła. Wsadzili mnie na jego grzbiet i wnieśli do domu. Kroki Chejrona były tak niewyczuwalne, że zasnęłam na jego grzbiecie.
Od kilku tygodni męczyły mnie koszmary, oczywiście czemu dziś miałoby być inaczej?
Byłam w czerwonej komnacie, wydało się że ściany są z płomieni, bo tańczyły w rytm wiatru. Zapach też mówił sam za siebie. Śmierdziało tu siarką, tak mocno że chciało mi się wymiotować. Było też strasznie gorąco. Dym nad tym pomieszczeniem był ogromny, a ja nie mogłam się ruszyć, aby stąd uciec. Wróciły wspomnienia.
Znalazłam się w innym miejscu. Byłam w małym pokoju dla noworodka. Było tak małe łóżeczko, szafki, prawdopodobnie na dziecięce ubrania i różne zabawki. Różowo- niebieskie ściany wyglądały jakby dopiero je pomalowano, a biały dywan był puchaty. Na łóżeczku coś się poruszyło. Podeszłam ostrożnie, ale jedyne co na nim było to malutki bobas. Sądząc po różowej piżamce i kokardce na włosach była to przeurocza dziewczynka. Nagle światło przygasło, a śpiąca dziewczynka zaczęła być lekko niespokojna. Poczułam chłód i wiedziałam, że coś ' mrocznego ' się zbliża. Chciałam zabrać dziecko i uciec z tego pokoju, ale nie mogłam się ruszyć. Usłyszałam trzask i jak ktoś dyszy. Próbowałam się odwrócić, ale to nic nie dało. Chwilę później moim oczom ujawił się mroczny cień mężczyzny. Chwilę później zapłonął ogień. Cień podpalał wszystko co się dało: szafki, drewniane zabawki, firanki, a nawet łóżeczko na którym była mała dziewczynka. Usiłowałam się ruszyć, aby powstrzymać ogień, albo chociaż uciec z dzieckiem, które teraz było wybudzone i płakało. Ale mogłam tylko patrzeć. Tego kogoś już nie było. Nagle wbiegł mężczyzna, czarne włosy, około trzydziestki. Spojrzał z przerażeniem na ogień, który był już praktycznie wszędzie, a potem zabrał dziecko mimo tylu oparzeń, które zadały mu płomienie liżące kołyskę. Odwrócił się z dziewczynką na rękach, ale korytarz też był w płomieniach. Facet najwyraźniej się tym nie przejął, bo skoczył w płomienie, chroniąc bobasa swoim ciałem. Potem wizja znów się zmieniła. Byłam w szpitalu i stałam obok łóżka z człowiekiem, tak poparzonym, że w ogóle nie było widać że to człowiek. Pomyślałam, że to ten, który uratował to biedne dziecko. Gdy tylko to sobie uświadomiłam jego tętno zaczęło spadać, aż w końcu było słychać maszynę, która powiadomiła że mężczyzna już nie żyje. Po policzku poleciała mi łza. Chwilę potem znalazłam się przed ogromnym domem, a przede mną była kobieta trzymająca to maleństwo w ramionach oraz dwójkę dorosłych, których rozpoznałam od razu. To byli moi rodzice, ci którzy się mną nie interesowali i ci którzy prawdopodobnie poświęcili siebie, aby mnie ratować. Już wiem kim była ta malutka niewiasta. To byłam ja, a ten mężczyna który umarł to był mój prawdziwy tata. Nie wierzyłam w to co widzę. Ale dlaczego ktoś chciał mnie zabić? Tego nie wiedziałam, ale raczej nie bez powodu ktoś mi pokazał tę chwilę.
Z koszmaru wyrwał mnie dudniący głos.
Swietneee
OdpowiedzUsuń[spam]
OdpowiedzUsuńLubisz książki? Chciałbyś poznać nowe, warte przeczytania? A może jesteś ciekaw rankingów i opinii innych ludzi na ich temat? Jeśli tak to serdecznie zapraszam na mojego nowego bloga ;) Będziecie mogli tu znaleźć wiele książek wartych przeczytania i nie tylko. jeśli chcielibyście polecić jakąś książkę, poznać o niej opinie innych, piszcie. Zapraszam wszystkich zapalonych książkocholików ;) Znajdziecie tu na prawdę wile rzeczy o różnych lekturach ;) http://daydream-books.blogspot.com/